Zdrowszy styl życia?

W moim przypadku diety zawsze kończyły się bardzo szybko…

Wszystko skrupulatnie planowałam, a gdy jeden element nie zadziałał miałam wrażenie, że wszystko legło w gruzach i już nie ma sensu, więc wracałam do starych nawyków. Gdy np. nie mogłam wykonać jakiegoś treningu, bo musiałam w tym momencie pracować to już kolejne dni też sobie odpuszczałam, gdy tylko skusiłam się na coś „niedozwolonego” do jedzenia to już przestawałam dbać o kolejne posiłki. Dodatkowo myśląc o diecie, o godzinach posiłków, o tym co muszę zjeść bo taki mam jadłospis byłam wiecznie głodna i niezadowolona.

W wieku 25 lat chyba dopadła mnie dojrzałość i i teraz podchodzę do kwestii diety, odchudzania na spokojnie. Nie chodzi mi tylko o wizualny, natychmiastowy efekt, ale o moje długofalowe zdrowie. W końcu do mnie dobitnie dotarło, że fajna sylwetka nie jest efektem chwilowej diety i maksymalnego spięcia, tylko, że trzeba o tę sylwetkę i zdrowie dbać już do końca życia. Dlatego teraz staram się na stałe zmienić swoje nawyki żywieniowe i nie traktuje obecnego sposobu odżywiania jako chwilowej diety.

Do zmiany podejścia przyczyniła się w moim przypadku książka Food Pharmacy. Dzięki niej lepiej zrozumiałam jak funkcjonuje przewód pokarmowy i jak ważny dla organizmu jest sposób odżywiania ( więcej o książce w innym wpisie).

Co zmieniłam?

  • staram się jeść dużo surowych warzyw, teraz znajdują się w prawie każdym moim posiłku
  • nie jem białego pieczywa, jeśli już to tylko pełnoziarniste lub wafle ryżowe, łapałam się na tym, że z braku czasu, na szybko jadłam np. bułkę z serem, teraz na śniadanie zazwyczaj jem jajecznicę smażoną na oleju kokosowym + warzywa albo wafle ryżowe z różnymi dodatkami
  • piję dużo wody, ale po prostu piję, bo mam ją cały czas na biurku, bez spinania się, że dziś muszę wypić dokładnie 2 l. Jeśli dziś wypiję 1,8 l, a jutro 2,2 l to przecież nic się nie stanie, ważne żebym ją po prostu codziennie piła w znaczącej ilości
  • z czarnej, słodzonej herbaty przerzuciłam się na zaparzoną morwę białą i miętę bez cukru, polecam poczytać sobie więcej o zaletach picia morwy białej
  • jem wtedy kiedy jestem głodna, dzięki temu nie patrzę ciągle na zegarek i nie umieram z głodu między posiłkami. Ciągłe myślenie o pilnowaniu godzin posiłków, chyba wzmagało mój apetyt. Teraz ufam swojemu organizmowi i jeśli odczuwam głód to go zaspokajam(oczywiście też z rozwagą, jem 4 posiłki dziennie, nie podjadam). Nie muszę się też denerwować, ze np. nie zdążyłam zjeść posiłku o 15, bo musiałam coś zrobić, gdzieś jechać itd. Zjem ten posiłek później i przecież świat się nie zawali.
  • jeśli coś smażę to tylko na oleju kokosowym
  • jestem aktywna fizycznie – gdy tylko mam czas biegam z psem, jeżdżę na rolkach, na rowerze, weekendy również staram się spędzać aktywnie, np. pływając kajakiem, rowerem wodnym, na spacerach itd.

Ps. oczywiście nie jem też słodyczy, fast-foodów, nie piję słodkich napojów.

Mam nadzieję, że wkręcę się taki zdrowszy tryb życia i nie będzie to kolejny krótki zryw 🙂