Podsumowanie – Chorwacja 2017

Jest południe, dzień wolny, 15 sierpnia 2017 r. Niespiesznie pakujemy bagaże, jemy obiad, żegnamy się z psami. Po 15 minutach jesteśmy już na autostradzie i jedziemy prosto do celu…i tu zaczynają się schody, bo na autostradzie jest kilkukilometrowy korek, więc zjeżdżamy z niej po 5 min.

Po kilkunastu godzinach wyłania się przed nami górski krajobraz łączący się z morzem. Jesteśmy na miejscu. Kupujemy u sprzedawcy przy drodze owoce i zaczynamy czuć klimat wakacji. Najchętniej wskoczylibyśmy od razu do wody i rozprostowali kości na plaży, ale nie chcemy się rozleniwić, bo potrzebujemy na dziś noclegu. Zdecydowaliśmy się przyjechać dzień wcześniej niż mieliśmy zarezerwowany hotel. Jedziemy wybrzeżem, na każdym odcinku zachwycamy się widokami. Zatrzymujemy się przy jednym z domków pytamy o nocleg po angielsku, Pan do nas mówi po chorwacku, nie rozumie nas kompletnie, więc zaczynamy pokazywać mu na migi posiłkując się polskim. Dogadujemy się, Pan nie ma wolnych miejsc dla 4 osób, ale prowadzi nas do swojej sąsiadki, uroczej staruszki. Ona też nie mówi po angielsku, ale szybko się dogadujemy bo już wiemy jak 🙂 Wynajmujemy piętro jej domu, czyli 2 pokoje z kuchnią, łazienką i dużym tarasem. Standard nie zachwyca, ale chodzi tu przecież tylko o to żeby przespać jedną noc. Po szybkim odświeżeniu ruszamy na plaże. Jak się okazuje od domu babci(bo tak tę Panią do dziś w opowieściach nazywamy) do plaży prowadzi tunel pod drogą. Zaraz za nim wyłania się przed nami piękny obraz…pusta plaża, morze, kompletny brak ludzi. Nikt się tam przez cały dzień nie pojawił. Mieliśmy swoją małą, prywatną plażę przez cały dzień. To super doświadczenie, szczególnie, że wiedzieliśmy że kolejnego dnia będziemy już w tłocznym hotelu.

Kolejny dzień to już droga do docelowego hotelu…ale jaka piękna.

Kolejne dni spędziliśmy w Hotelu Zora w Primosten na plażowaniu, nurkowaniu, odpoczywaniu, zwiedzaniu miasta, objazdowych wycieczkach po górach, odwiedziliśmy również pobliski park narodowy i zebraliśmy w swoich głowach niezliczone ilości obrazów z miejsc, które dane nam było zobaczyć. Cześć z nich udało nam się złapać na zdjęciach.

TU POPRZEDNIE WPISY I JESZCZE WIĘCEJ ZDJĘĆ

 

To co najbardziej zawsze wszystkich interesuje, czyli ile to kosztowało ?

  • Cena noclegu ‚u babci’: 60 euro/ 15 euro osoba
  • Cena za pobyt w hotelu Zora: 1600 zł/osoba/ 6 noclegów ze śniadaniami i obiadokolacjami w formie szwedzkiego stołu, basenem, hotelową plażą itd. W Internecie możecie poszukać sobie ile dokładnie kosztuje pokój, wybrać sobie standard i opcje wyżywienia
  • Paliwo + winiety + autostrady : ok. 1800-1900 zł w dwie strony
  • Ceny żywności, napoi, alkoholu są nieco wyższe lub porównywalne do dużych miast w Polsce.

 

W poprzednich wpisach opowiedziałam Wam:

Podsumowując…

Czujemy niedosyt i chcemy tam wrócić. Tylko chyba wolelibyśmy to zrobić w bardziej objazdowej formie. Jechać gdzieś, być 2 dni albo tyle ile nam się będzie chciało i ruszyć dalej. Teraz już będziemy mieli większą odwagę żeby szukać noclegu na dziko, bo wiemy, że się da. Zarezerwowany wcześniej hotel to też nie jest zły pomysł. Ogromnym plusem było to, że codziennie mieliśmy zapewnione śniadania i obiadokolacje. Te dwa posiłki + jakieś owoce wystarczało nam w zupełności, więc nie traciliśmy czasu codziennie na szukanie restauracji, robienie zakupów czy gotowanie. Jedzenie w Chorwacji też nie należy do tanich. Pierwszego dnia gdy nocowaliśmy ‚u babci’ pojechaliśmy do miasteczka na obiad. Za posiłek dla 4 osób i napoje zapłaciliśmy prawie 600 kun.

Najlepszą formą wypoczynku dla mnie byłoby chyba spędzenie kilku dni na przemieszczaniu się i szukaniu noclegów na dziko, tak żeby przeżyć przygodę i poznawać nowe smaki oraz kilku dni w hotelu zarezerwowanym wcześniej, z zapewnionym wyżywieniem, tak żeby odpocząć od obowiązków i popracować nad opalenizną na plaży 😉

 Buziaki. Asia